Popędziłam do sklepu po świerze pieczywo i ulubiony pasztecik .
Wrociłam zrobilam kanapeczkę i o dziwo nie było protestu ..
Julcia zjadła ich aż pięć :-)
Radość nie do opisania ,były uśmiechy i nawet coś próbowala mi powiedzieć ..
Niesety później dopadł słoneczko zły nastrój ,były krzyki i płacz ,trzeba bylo podać lek wyciszający..
Teraz spokojnie śpi ..
Czekamy na podanie chemii ,dzisiaj ta najgorsza ,która daje dużo komplikacji i uczuleń ..oby było wszystko w porządku.
Dzisiejsza inhalacja,Julcia bardzo je lubi :-)
